Inwazja w sny
Podsyłanie" komuś snów o wyreżyserowanej przez maga treści nie czyni żadnej
krzywdy ofierze... A jednak może ją doprowadzić do stanów lękowych, namiętności
lub określonego postępowania, zależnie od treści snu. Dlatego jest to jedna z
ulubionych technik magów parających się wpływaniem na czyjąś wolę, tym bardziej,
że to wcale nie jest trudne.
Żeby się wkraść w czyjeś sny, trzeba trzech
rzeczy: "otwarcia podświadomości" tej osoby, tak zwanego ekranu oraz kilku
informacji o rozkładzie dnia ofiary.
"Otwarcie podświadomości" jest
najważniejszym, ale często i najtrudniejszym krokiem. Dokonuje się go zazwyczaj
jednym z dwóch najprostszych sposobów. Pierwszy z nich polega na tym, że mag
daje w prezencie ofierze jakikolwiek przedmiot, który będzie się znajdował
blisko niej (może to być element biżuterii lub coś często używanego), który
wcześniej naładował w medytacji myślą "otwierasz przede mną umysł N.N."
Ładowanie odbywa się poprzez skupienie się na tej myśli w medytacji, trzymając
przedmiot w dłoniach oraz głębokich oddechach, połączonych z "wydychaniem" tego
polecenia do przedmiotu. Zaleca się, żeby to trwało co najmniej piętnaście-
dwadzieścia minut. Doskonałymi nośnikami takich przekazów są kryształy i
wszelkie kamienie szlachetne, wiele metali oraz żywe rośliny. Bardzo oporne na
magię są zaś... plastik, guma i inne tworzywa sztuczne. Zazwyczaj im "bliżej
przyrody" dane tworzywo, tym łatwiej się poddaje magii.
Drugi sposób,
zaczerpnięty z magii chaosu, to stworzenie sigila z podobnie brzmiącą sugestią,
że ma się władzę nad snami danej osoby i sprawienie, żeby ujrzała ten znak.
Najlepiej, jeśli nie zdaje sobie sprawy z tego, że on cokolwiek
oznacza.
Ekran to miejsce, na które dokonuje się projekcji snu. Może
znajdować się w wyobraźni, ale znacznie łatwiej jest użyć w tym celu czegoś
namacalnego, zwłaszcza jeśli chodzi o osoby początkujące. Przedmioty tradycyjnie
używane w tym celu to kryształowa lub szklana kula, powierzchnia lustra lub wody
bądź duży, przejrzysty kryształ górski. Niektórzy są bardziej nowocześni i
używają ekranu komputera z jakimś monotonnym wzorem lub ekranu telewizora
ustawionego na "śnieg".
Informacje, jakich potrzebujemy, to przede
wszystkim godziny snu ofiary. Można wnioskować, że o drugiej w nocy każdy śpi i
wtedy dokonać operacji, lecz dokładniejsze informacje pozwolą wyróżnić czas
największej bezbronności śpiącego. Przydatnym jest również wiedzieć, gdzie ta
osoba przebywa - pozwala to lepiej ukierunkować energię.
Sen należy
wyreżyserować bardzo dokładnie. Większość ludzi widzi i pamięta własne sny
mgliście, więc jeśli wizja maga jest również mglista, rezultat może być zbyt
słaby, żeby wywarł pożądany wpływ. Scenariusz snu najlepiej jest zapisać z
największą ilością szczegółów (nie czyniąc go jednak za długim) i przeglądać go
przez parę kolejnych dni. Pisanie jest techniką wizualizacji, która jest bardzo
skuteczna dla tych, którzy nie mają dostatecznie wyćwiczonego wyobrażania sobie,
bo żeby coś dokładnie opisać, trzeba to sobie dokładnie wyobrazić! Nie należy
starać się o stworzenie dzieła literackiego; opisane obrazy mają przede
wszystkim wzbudzać w nas emocje. Scenariusza czarownik uczy się na pamięć, aż
będzie miał w umyśle "nagraną taśmę" - to znaczy nie uczy się na pamięć słów,
lecz raczej sekwencji obrazów.
W okolicach czwartej godziny po
zapadnięciu ofiary w sen (lub wtedy, gdy ona na pewno śpi) mag wprowadza się w
trans właściwymi sobie sposobami (przez głęboki oddech, rytuał otwarcia,
skupienie na "okultystycznej" muzyce itp.) i nawiązuje astralny kontakt z ofiarą
myśląc o niej intensywnie przez parę minut i kierując myśli w stronę miejsca, w
którym ona przebywa. Jeśli do otwarcia podświadomości zastosowany był sigil, mag
kreśli na swoim ekranie (w myślach, gestem lub rysując go, jeśli na ekranie da
się rysować) ów znak. Jeśli astralne połączenie ma postać przedmiotu będącego w
posiadaniu ofiary, mag skupia się na tym przedmiocie i wyobraża go sobie oraz
"przywołuje" moc, jaką mu nadał.
Potem mag wizualizuje na ekranie cały
sen, najlepiej tak silnie, by go sam widział. Oczywiście czyni to patrząc się
nie na ekran, lecz rozproszonym wzrokiem trochę poza nim - jest to właściwy
sposób wpatrywania się w kryształowe kule i wszelkie pokrewne akcesoria
kiedykolwiek, kiedy chcemy w nich coś "magicznego" ujrzeć.
Po dokonaniu
projekcji mag zamyka połączenie między sobą a ofiarą przez wymazanie znaku
(znów: w wyobraźni lub starcie fizycznie namalowanego) lub ponownym wyobrażeniem
sobie przedmiotu i powolnym wymazaniem go w wyobraźni. Jeśli ofiara jest
człowiekiem, która rzadko cokolwiek śni lub jest kimś bardzo odpornym, mag może
powtórzyć ten proces przez parę kolejnych nocy, żeby sen się przedarł. Projekcję
kończy zawsze zastosowaniem jakiejś techniki odcinającej, takiej jak jakiś
rytuał odpędzający lub silne wyobrażenie sobie światła wokół siebie - żeby nie
przedłużać głębokiego kontaktu z ofiarą ponad potrzebny czas, ponieważ wtedy
rzeczy, które chcieliśmy zesłać na kogoś, mogą się przydarzyć równocześnie (lub
tylko) nam.
Niektórzy pytają jeszcze, jak wyobrażać sobie cudze sny: z
punktu widzenia śniącego? Jako obserwator? Z własnego punktu widzenia, jeśli
chce się "zagrać" kogoś we śnie lub wystąpić w nim we własnej
postaci?
Wszystkie te metody są dobre. Zależą od rodzaju snu i tego, jaki
sposób wydaje nam się najbardziej naturalny. Jeśli stworzymy koszmar, to
wygodnie będzie być obserwatorem- narratorem, pozostającym poza wydarzeniami; w
fantazji miłosnej będziemy chcieli być we śnie sobą i robić ze śniącym to, co
chcemy, by mu się przyśniło. Gdy natomiast sen ma skłonić kogoś do podjęcia
jakiejś decyzji, wczucie się w ofiarę bywa dobrą techniką.
Na koniec
pozostaje jeszcze jedno pytanie, pojawiające się zawsze wtedy, gdy mamy do
czynienia z czymś, czego zastosowanie może być potencjalnie złośliwe: jak się
bronić? Przy pomocy zwyczajnych technik ochronnych: wizualizacji wokół siebie
tarczy każdego dnia, rytuałów odpędzających itp. Nasyłanie snów nie zdarza się
często, gdyż jest w swej istocie głupią zabawą, z której większość osób
bawiących się w to kiedyś wyrasta. Poza tym jest nieszkodliwe, chyba że ktoś
jest bardzo nerwowy, ale wtedy powinien popracować nad sobą, a nie złościć się
na tych, którzy to wykorzystują. Najlepszy jest dystans wobec własnych snów, nie
traktowanie ich zawsze jako proroczych, a także nauczenie się swiadomego śnienia
- do niego wedrzeć się jest trudno, a poza tym daje mnóstwo radości. Jeśli
jesteśmy pewni, że ktoś nasyła na nas sny, najlepszym wyjściem bywa spokojne
spanie z ciekawością zadowolonego, że ktoś się dla niego wysila, telewidza: "a
co dziś dla nas nowego wymyślili..."