Poszukując mistrza
Wielu młodych adeptów magii jest spragnionych mistrza i nauczyciela. Nie
dotyczy to tych, którzy traktują magię rozrywkowo lub jedynie poznawczo i nie
zamierzają jej poświęcać całego życia oraz tych, którzy sami widzą siebie w tej
roli i mimo że daleko im do mistrzostwa, nie znieśliby przyznania komuś przewagi
i władzy nad sobą.
Reszta w jakimś czasie dochodzi do słusznego wniosku, że
książki i Internet nie dają korzyści, jakie można wynieść z dynamiki relacji z
drugą osobą i że choćby się było najzdolniejszym samoukiem, zawsze ktoś wie
więcej, wliczając w to rzeczy, których nie ma w
publikacjach.
Szukanie
W wielu przypadkach odpowiednia osoba
pojawi się sama we właściwym czasie i w sposób czasami niekonwencjonalny, ale
zasada, że mistrz się pojawia, gdy uczeń jest gotowy nie powinna stanowić
zachęty do bierności, gdy ktoś odczuwa potrzebę posiadania nauczyciela.
Ktoś,
kto izoluje się ze swoimi praktykami w domu, nie nawiązując żadnych kontaktów,
może być gotowy, ale odpowiednia osoba nie zapuka sama do jego
drzwi.
Najłatwiejszy, aczkolwiek narażający na rozczarowania sposób to
szukanie wśród osób praktykujących ezoterykę jawnie i komercyjnie. Wśród
prowadzących warsztaty, kursy i inne otwarte dla każdego praktyki są bardzo
różni ludzie. Niektórzy z nich sami są zaledwie po skończeniu kilku kursów i
mylnie uważają, że mogą już przekazywać dalej tę wspaniałą wiedzę, do której
mają typowe dla New Age misjonarskie nastawienie, inni mają prawdziwą mądrość i
doświadczenie. Niektórym zależy na sławie i zarobku, dla innych działalność
publiczna jest uboczna wobec ich pierwotnej pasji.
Szukaj osób, które
prowadzą małe grupy, takie, w których mogą każdemu poświęcić czas osobiście.
Sala, na której medytację, jogę, tai-chi lub techniki oddechowe ćwiczy
kilkadziesiąt osób świadczy o tym, że prowadzący idzie na ilość. Jeśli
prowadzący zajęcia zrobi na tobie dobre wrażenie, nie spiesz się. Uczęszczaj
regularnie na zajęcia, ćwicz też poza nimi – szybkie postępy zwrócą na ciebie
uwagę nauczyciela, który żywi pasję wobec tego, czego naucza. Zadawaj od czasu
do czasu pytania pokazujące, że chcesz wejść głębiej, ale nie przesadzaj z tym.
Nie oczekuj, że nauczyciel się z tobą zbrata szybciej niż po co najmniej
kilkunastu tygodniach, w większości przypadków czas zdystansowanej obserwacji
będzie trwał dłużej. Potem może nastąpić zaproszenie na jakieś niezobowiązujące
prywatne spotkanie lub prośba o pomoc w czymś – dobre okazje do nawiązania
bliższej znajomości.
Innym miejscem, w którym łatwo spotkać maga, jest
Internet. Tu jednak trzeba być o wiele bardziej ostrożnym i sceptycznym. Wiele
osób, szumnie nazywających się magami to jeszcze dzieci, które nierzadko całą
swoją wiedzę czerpały z Internetu. Umiejętność zgrabnego przemawiania i
relacjonowania teorii nie świadczy wcale o jej praktycznym opanowaniu ani o
zaletach charakteru, Internet jest domeną pozerów. Śledząc czyjeś wypowiedzi na
Sieci, spróbuj ocenić ich lekkość i naturalność – silenie się na język
szczególnie oryginalny lub subkulturowy i przesadna chęć zaimponowania to
specjalność pragnącej dowartościowania młodzieży. Zaczynając korespondencję, nie
proś o nauczanie ani nie zadawaj podstawowych pytań. Większość potencjalnych
dobrych kandydatów nie będzie chciała tracić czasu na kogoś, kto chce od nich
tego, co sam przy minimum wysiłku może znaleźć w książkach i Sieci. Dobrym jest
zacząć od wdania się w rozmowę na publicznym forum dyskusyjnym; na priva
najlepiej sprawdza się napisanie, że poszukuje się kontaktów okultystycznych w
realu i opis swoich zainteresowań w sposób, który przekona adresata, że byłbyś
ciekawą znajomością. Osoby odpowiadające od razu „oczywiście” na prośbę o
mistrzowanie należą najpewniej do zafascynowanych możliwością dominacji
psychicznej w tej roli.
Trzecia, najlepsza, ale najtrudniejsza możliwość to
wejście w środowiska, w których obracają się ludzie zainteresowani magią.
Najlepsza jakość zwykle ukrywa się w niekomercyjnych, przyjacielskich kręgach,
nie reklamujących się na zewnątrz i nie obnoszących się ze swoimi
zainteresowaniami i praktykami. Istnieją środowiska tradycyjnie „przesiąknięte
magią”, choć pozornie skupione wokół czegoś innego niż magia – niektóre kręgi
alternatywnych artystów, studenci i pracownicy naukowi niektórych
humanistycznych dziedzin nauki, wielbiciele określonych dziedzin muzyki i wiele
innych. Nie wymieniam ich w sposób konkretny, bo jeśli ktoś nie żywi
autentycznie danego zainteresowania, to wchodzenie w dane środowisko tylko w
celu „łowów” jest bez sensu. U większości osób zainteresowanie magią idzie w
parze z zainteresowaniem na przykład średniowieczem, literaturą fantasy i s-f,
wymarłymi językami, filozofią, w przypadku czarnej magii – BDSM-em i szeregiem
innych dziedzin. Jeśli masz jakąś fascynację poza magią, znajdź podobnych sobie
i zżyj się z nimi, możliwe, że znajdziesz wśród nich osoby podobne do ciebie
również w magicznych zainteresowaniach i bardziej doświadczone. W takich
wypadkach więź rozwija się w najbardziej naturalny i niewymuszony
sposób.
Weryfikacja
Czym się cechuje ktoś gotowy do podjęcia
nauczycielskiej roli?
Po pierwsze – spokojem i stabilnością psychiczną.
Mistrz będzie cię ostudzał w twojej egzaltacji dotyczącej magii i jego osoby,
będzie próbował ukierunkować cię na przyziemną, systematyczną pracę zamiast
mistycznych wzlotów. Nie będzie się nadmiernie emocjonował ani twoimi postępami,
ani twoimi błędami. I nie będzie się starał zaabsorbować ciebie nadmiernie jego
osobą, jego problemami, jego życiem – gdy ktoś to czyni, uważaj, bo możesz mieć
do czynienia z wampirem psychicznym chcącym cię wykorzystać.
Po drugie,
prawdziwy mistrz jest naturalny. Wszelkie próby wymuszania na siłę toku wydarzeń
albo atmosfery powinny być sygnałem ostrzegawczym, że ta osoba nie dorosła do
roli, jaką chce pełnić. Napięcie, panika lub agresja wobec podważenia jego
autorytetu oznacza, że nie jest jeszcze dość dojrzały, żeby oddawać swój rozwój
w jego ręce.
Po trzecie, mistrz jest w odpowiednim wieku. Książkową wiedzę
można nabyć szybko, ale obcowanie z człowiekiem jej pełnym nie da więcej niż
czytanie książek, które on czytał. Wartość mistrza polega na jego doświadczeniu
i zdolności do kształtowania osobowości, a do tego potrzebny jest czas. Kilka
lat praktyki czyni kogoś zaledwie starszym kolegą kogoś zaczynającego
praktykować, ale nie rodzicem. Generalnie unikaj osób poniżej 25 lat (choć to i
tak niska granica), choć mogą istnieć wyjątki.
Po czwarte, odpowiedzialny
mistrz nie pozwoli na rozwój zakochania się w nim. To zakochanie się zwykle
występuje po jakimś czasie – szybciej i wyraźniej, gdy mistrz i uczeń są różnej
płci, w przypadku niehomoseksualnych osób tej samej płci rozwija się emocja
mająca wszelkie cechy miłości, pozbawiona jedynie pożądania natury erotycznej.
Jest to sytuacja podobna jak w związku psychoterapeuty i pacjenta, w którym też
często dochodzi do zakochania się pacjenta w terapeucie. Mądry mistrz będzie
rozumiał, że twoja miłość jest przeniesieniem na jego osobę emocji związanych z
magią i pragnieniami wobec niej i że związek dwóch osób o drastycznie różnym
poziomie doświadczenia i rozwoju nie ma szans na bycie dobrym, partnerskim
związkiem. Nie wykorzysta sytuacji, choćby uczeń marzyl o byciu wykorzystanym –
i nie mówię tu tylko o seksie, ale o całościowym emocjonalnym wykorzystaniu
drugiej osoby.
Oczekiwania wobec nauczyciela muszą być realne. Nie będzie
on nadwornym psychologiem pocieszającym cię w twoich emocjonalnych problemach.
Nie będzie na każde zawołanie, by wysłuchiwać o mniej znaczących sukcesach i
błędach. Nie będzie robił wszystkiego za ciebie. Osoba przejawiająca takie cechy
jest niedojrzała do tej roli. Mistrz, utrzymując przyjacielski i pełen szacunku
z obu stron dystans, nie pozbawiony ludzkiego ciepła, będzie ukierunkowywał cię
w ćwiczeniach i kierunkach poszukiwania wiedzy. Dobry mistrz najczęściej nie
mówi wszystkiego w formie wygodnego dla słuchacza wykładu – to czyni rzadko.
Może powiedzieć coś niezrozumiałego, odmówić wyjaśnień i zobaczyć, czy
zabierzesz się z zapałem do odnalezienia sensu jego słów w dostępnych źródłach.
Może pokazać początek czegoś fascynującego i sfrustrować cię przerwaniem tego
lub powtarzaniem w kółko tego, co, jak ci się wydaje, już zrozumiałeś. To
wszystko to motywujące ukłucia nie pozwalające się lenić. Jeśli chodzi o
ćwiczenia, ważną rolą mistrza jest wybranie odpowiednich dla ciebie, wyznaczenie
pożądanego poziomu sprawności w nich i zadanie następnych, gdy opanujesz je. To
również nie musi się dziać wprost. „Wyćwicz wizualizację” może zostać rzucone w
rozmowie bez komentarza i wtedy nauczyciel oczekuje, że po jakimś czasie
przyjdziesz i powiesz bez przypominania „Ćwiczyłem to a to i doszedłem do tego a
tego”.
Styl, jaki opisuję, jest typowy dla doświadczonych i staromodnych
okultystów wchodzących w związek z uczniem luźno, nie w ramach organizacji. Ale
jeśli jesteś osobą, którą motywuje wyraźnie wyznaczony plan i terminy, nie
zapomnij tego powiedzieć i uzgodnić. Nauczyciel na początku się dostosuje, choć
potem będzie stopniowo i tak wprowadzał elementy nakłaniania do samodzielnej
inicjatywy, ale widząc twoje potrzeby zrobi to wolniej.
Uczeń z kolei ma
zaufać wiedzy nauczyciela, nie kwestionować jego programu treningowego, choćby
wydawał się mu inny, niż ten, jakiego potrzebuje według własnych wyobrażeń. Czas
na rozpoznanie kompetencji powinien być dość długi, by po wyborze być
konsekwentnym i się nie buntować. Nie należy miestrza idealizować i skupiać się
na jego osobie bardziej niż na treningu, a także złościć się pozornie za wolnym
lub niedokładnym wyjaśnianiem różnych spraw i żądać podawania wszystkiego na
tacy.
Jeśli mistrz nie będzie żądał korzyści finansowych za poświęcany ci
prywatnie czas, dobrze to o nim świadczy, ale jeśli pochodzi z kręgów
komercyjnych prowadzących zajęcia i zrobił z tego swój zawód, nie można go za to
dyskwalifikować, jeśli inne cechy wskazują na jego kompetencję. Jeśli nie bierze
pieniędzy, wskazane i uświęcone tradycją są odpowiednie do twoich możliwości
drobne podarunki bez okazji, jak na przykład torebka jego ulubionej aromatycznej
herbaty, ale nie czuj się do tego zobligowany, choć jest to oznaka dobrego
wychowania.
W tym co piszę krytykuję przedwczesność wchodzenia w rolę
czyjegoś nauczyciela. Z tą przedwczesnością bywa jednak różnie. Jeśli masz
kilkuletnią uczciwą praktykę, a ktoś jest spragniony wiedzy z niej wypływającej,
możesz czuć silną pokusę dzielenia się i choć będzie w tym trochę próżności, to
wiele osób odczuwa także szczerą chęć podzielenia się tym, co dla nich ważne i
pokazania tego, co piękne. Od uczniów można się wiele nauczyć, przerabiając wraz
z nimi jeszcze raz już przerobiony materiał i głębiej weń wchodząc. Mogą tez
zadać pytania, jakich ty nie zadawałeś i wtedy wymyślisz mądrą i słuszną
odpowiedź na poczekaniu, bo była w tobie mądrość do udzielenia takiej
odpowiedzi, tylko nie było pytania. Jest to jednak śliski grunt, możesz
wyrządzić uczniowi krzywdę, a karmicznie rzecz biorąc jest to błąd o dużym
ciężarze.
Po pierwsze – nie wampiryzuj (nawet jak jesteś wampirem). To silna
pokusa, nawet gdy nie jest się świadomym wampirem. Uwielbienie drugiej osoby,
posiadanie „fana i wyznawcy” (a wielu początkujących przybiera taka postawę)
działa narkotycznie. Oprzyj się pokusie wzbudzania i podsycania takich uczuć,
nie skupiaj uwagi ucznia na swojej osobie, tylko na tym, co przerabiacie.
Po
drugie, bądź bezwzględnie uczciwy, jeśli chodzi o to, co wiesz i umiesz, a czego
nie. Nie graj wszechwiedzącego. Nie zmyślaj odpowiedzi na pytania, na które nie
znasz odpowiedzi ani nie udzielaj odpowiedzi po szybkim dokształceniu się z
książek w sprawach, które wymagają doświadczenia. Dobrze, jeśli sam masz kogoś
bardziej doświadczonego, kogo się możesz poradzić odnośnie postępowania.
Po
trzecie, uważaj z tempem. To jest dla początkujących nauczycieli najtrudniejsze.
Wielu chciałoby z zapałem misjonarza przekazać jak najszybciej i w jak
najbardziej skondensowanej formie wszystko, co umieją, zapominając, że sami
uczyli się tego długo i że ten czas był zasadniczy, jeśli chodzi o kształtowanie
się ich osobowości. Inni z kolei świadomie lub nieświadomie boją się, żeby uczeń
ich za szybko nie przerósł i zbyt oszczędnie i powoli dawkują informacje.
Po
czwarte, zachowuj dystans. Nie dawaj się wykorzystywać, ceń swój czas i
prywatność. Wydajność waszego związku wymaga pewnej dozy rezerwy z twojej
strony. Zbytnie zbratanie się może przeszkodzić ci w rozsądnej ocenie sytuacji,
może doprowadzić do zbyt wczesnego dzielenia się wiedzą, na którą uczeń nie jest
gotowy lub rozwiązywania jego problemów, z którymi powinien sobie poradzić sam,
jeśli ma to być dla niego pożyteczne.